MUCHÓWKI W DŁOŃ

Pomimo kilku tygodni opóźnienia nad wyspy dotarła prawdziwie wiosenna pogoda. Rozczarowany początkiem sezonu łososiowego odkurzam muchówkę jednoręczną i w towarzystwie Daniela jedziemy na pstrągi. Zwykle o tej porze roku, jeszcze przed rójką jętki majowej w rzece odbywa się tarło strzebli potokowej, która jest podstawowym pokarmem ryb łososiowatych a zwłaszcza pstragów. Ograniczyliśmy się zatem tylko do łowienia na streamer. Ku mojemu zaskoczeniu Daniel już po kilku rzutach zalicza pierwszego kropka, którego kształt świadczy o intensywnym żerowaniu. Na kolejnym dołku udaje mi się złowić tłustą zasiedziałą troć a Daniel zalicza potężne uderzenie i krótki hol zakończony spadem. Przez więkoszość dnia mamy wiele brań, ale ze skutecznością zacięć było gorzej. Ryby odprowadzały muchy trącając je z wyraźnym brakiem zaufania. Mimo tego dzień należał do udanych. Widzieliśmy sporo ryb, kilka udało się złowić a pogoda była wręcz wymarzona.

PIERWSZE KROPKI

Przedwiośnie tego roku nie sprzyja wędkowaniu. Niskie temperatury powietrza oraz ulewne deszcze połączone z silnymi wiatrami zachecały raczej do zostania w domu aniżeli pobytu nad wodą. Ze względu na zbyt wysoką wodę, na kilka godzin przed wyjazdem odwołujemy otwarcie sezonu łososiowego. Jedyną alternatywą zostaje szybki wyjazd nad rzekę Avon, która mimo wysokiego stanu wody nadaję się do łowienie. Trudność w postaci małej przejrzystości wody i pełni nie przeszkadza nam nawiązać kontaktu z pierwszymi kropkami tego sezonu a Paweł przyławiając tęczaka – uciekiniera z pobliskiej hodowli dobrze przestestował swojego szklaka. Obserwując pogodę i stany wód wyczekujemy na pierwsze starcie z łososiami…

ZAKOŃCZENIE SEZONU 2016

W przedświątecznej atmosferze wybraliśmy się małą ekipą pożegnać sezon wędkarski 2016. Jak to bywa na większości podobnych spotkań czas zleciał nam na rozmowach, wspomnieniach i opowieściach z tegorocznych wypraw. Delektując wyborne trunki tradycyjnie ponarzekaliśmy na pogarszający się stan wód w UK oraz notoryczny brak czasu na ryby. Upływający rok był dla mnie wyjątkowy. Podróżując po Ziemii Ognistej czy dalekiej Rosji miałem przywilej wędkowania w miejscach dzikich, pięknych i niezapomnianych. Odkryłem bogactwa i niezwykłości krańców świata pogłębiając jeszcze bardziej uśpioną w sobie namiętność podróżowania. Takiej namiętności oraz czasu na podróże, te bliskie lub dalekie, życzę Wam w nadchodzącym Nowym Roku.

CZEWICA – SAKHALIN TAIMEN cz. II

Kiedy pierwszy raz stanęliśmy nad brzegami rzeki nasza wiedza wędkarska o tej tajemniczej rybie była mała, wręcz żadna. Ambitni przed wyprawą przestudiowali dostępne materiały w internecie, inni zaciągnęli trochę jezyka od miejscowych a jeszcze inni podpierali się doświadczeniem zdobytym podczas łowienia tajmienia syberyjskiego. W jednym z niewielu arykułów poświęconych tajmieniowi sachalińskiemu, który znalazłem przed wyprawą,  Clemens Ratschan pisze:  „Wyobraźcie sobie srebrne piękno oraz ducha walki łososia atlantyckiego, złożony, nieprzewidywalny życiorys troci wędrownej oraz zażarte, wręcz brutalne branie dużego tajmienia. Czytaj dalej

CZEWICA – SAKHALIN TAIMEN cz. I

Czewica (Parahucho perryi) z ang. Sakhalin taimen lub Sea run taimen, zwany również Tajmieniem Japońskim. Endemit wystepujący tylko w kilku rzekach dalekiego wschodu (Primorsky Krai, Khabarovsk) oraz półwyspu Sachalińskiego, wysp Kurylskich i Hokkaido. Gatunek wpisany do czerwonej księgi  gatunków zagrożonych wyginięciem.  Szacuje się, że jego populacja wynosi już tylko 5% populacji z czasów świetności. Jest największym pacyficznym przedstawicielem rodziny łososiowatych i jedynym wśród tajmieni,  który część swojego życia spędza w morzu. Czytaj dalej